Manowska: Jestem osobą, która ludzi łączy a nie dzieli [WYWIAD]

&lt![CDATA[

Czy fakt, że przez siedem miesięcy pełniła Pani funkcję wiceministra sprawiedliwości w czasie, gdy ministrem sprawiedliwości był Zbigniew Ziobro, nie będzie rzutował na Pani działalność jako I prezesa SN?

Na moją działalność z całą pewnością nie. Natomiast zapewne będzie to służyło tym, którzy będą chcieli mnie atakować np. w mediach. Bo jak się na kogoś nie ma armaty, to trzeba do niego strzelać z korkowca. W SN byli już przecież wybitni sędziowie, którzy wcześniej pełnili różne funkcje we władzach wykonawczych, a wśród takich osób był także jeden z I prezesów SN. I nie zauważyłam, aby to wpływało w jakiś sposób na ich działalność.

Publicznie m.in. w wywiadzie dla PAP mówiła już Pani, że największe zagrożenie widzi Pani obecnie w rozłamie między sędziami SN. W jaki sposób zamierza Pani doprowadzić do normalizacji stosunków wewnątrz SN?

Krok po kroku, zwyczajną, codzienną pracą. Chcę, żebyśmy lepiej się poznali, żebyśmy zobaczyli, że z obu stron są normalni, wartościowi ludzie, wartościowi sędziowie. Pierwszy krok zmierzający do zasypania tych podziałów już poczyniliśmy podczas wspólnej rozmowy z prezesami izb SN. Liczę, że będziemy iść do przodu.

W trakcie wyborów nie uzyskała Pani poparcia wszystkich tzw. nowych sędziów SN. Nie obawia się Pani, że i w tym gronie mogą się znaleźć Pani oponenci?

Ja jestem kobietą, która w ogóle w życiu niewielu rzeczy się obawia. Ja się tylko obawiam krzywdy ludzkiej, żebym ja nikogo w życiu nie skrzywdziła. Natomiast nie obawiam się o pozycję, nie obawiam się różnych nieładnych akcji, jakie od czasu do czasu mają miejsce np. w mediach społecznościowych. Nie obawiam się dlatego, że jestem osobą, która ludzi łączy a nie dzieli. I udowodniłam to już i w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury, i w sądzie. I mam nadzieję, że również w SN uda mi się przekonać nieprzekonanych.

Powołuje się Pani na swoją działalność jako dyrektora KSSiP. Tymczasem mówi się, że była tzw. „czarna lista Manowskiej”, na której mieli lądować sędziowie, którzy ze względu na swoją postawę, swoje przekonania, nie byli dobrze widziani w szkole i nie mogli liczyć na prowadzenie w niej zajęć.

Na pewno ja takiej listy nie miałam. I to jest do sprawdzenia, jacy sędziowie byli i są wykładowcami KSSiP. Oczywiście mogło być tak, że komuś została zmniejszona liczba godzin. Bo jeżeli po przejrzeniu wykazu godzin, okazywało się, że jeden sędzia miał 200 – 300 godzin wykładowych, a drugi 30 to nie można było tego tak zostawić. Po drugie nasi aplikanci oceniają swoich wykładowców i zdarzało się, że pisali w uwagach, że np. sędzia politykował. I na to nie mogło być zgody. Przy czym ja nigdy nawet nie interesowałam się, w którą stronę to politykierstwo szło, bo od początku było takie założenie, że w KSSiP polityki ma nie być w ogóle. I mam nadzieję, że nadal tak pozostanie.

Rozmawiali Małgorzata Kryszkiewicz i Grzegorz Osiecki

Całość wywiadu, w którym prezes Manowska m.in. odpiera zarzuty dotyczące jej statusu jako I prezesa SN oraz sędziego SN, krytykuje obecny i poprzedni model Krajowej Rady Sądownictwa oraz mówi, co by zrobiła, gdyby to ona miała mieć skróconą kadencję I prezesa SN, czytaj w poniedziałkowym wydaniu DGP.

]]
Source: Gazeta prawna