Mazurek: Dziwię się, że hiszpański sąd ingeruje w wewnętrzny proces stanowienia prawa w Polsce

&lt![CDATA[

Do rzeszowskiego sądu wpłynęły pytania, w których Hiszpanie pytają o niezależność, nieusuwalność i możliwości odpowiedzialności dyscyplinarnej polskich sędziów. Od odpowiedzi na te pytania madrycki sąd uzależnia decyzję o wydaniu Polsce poszukiwanego listem gończym obywatela Hiszpanii. Sąd Okręgowy w Rzeszowie zapewnił, że udzieli odpowiedzi na pytania „bez zbędnej zwłoki”.

Rzeczniczka PiS została zapytana o tę kwestię podczas wtorkowego briefingu prasowego w Sejmie. „Jestem zdziwiona postawą sądu hiszpańskiego. Ja takich wątpliwości nie mam i w ogóle dziwię się temu, że ingerują w wewnętrzny proces stanowienia prawa w Polsce” – oświadczyła Mazurek. Jak dodała, ma wątpliwości, czy hiszpańscy parlamentarzyści „pozwoliliby sobie” na taką ingerencję.

„Rozumiem, że na te zarzuty odpowie rząd, jeśli już nie odpowiedział, bo tej wiedzy nie mam” – podkreśliła rzeczniczka PiS.

Hiszpanie pytają, czy polski „organ sądowy wypełnia swoje zadania w pełni autonomicznie, bez podległości w ramach hierarchii służbowej, podporządkowania komukolwiek, w sposób wolny od nakazów czy wytycznych z jakiegokolwiek źródła, oraz korzystając z ochrony przed ingerencją i naciskami z zewnątrz, które mogą zagrozić niezależności osądu jego członków i wpływać na ich rozstrzygnięcia”. Centralny Sąd Śledczy pyta także, czy w polskim systemie prawnym określona jest „nieusuwalność osób, którym powierzono zadanie sądzenia”.

Hiszpański sąd spytał ponadto, czy „istnieją zasady co do składu organu, powoływania jego członków, okresu trwania ich kadencji oraz powodów ich wyłączania, wykluczania lub odwołania”.

Wreszcie Hiszpanów interesuje, czy „system środków dyscyplinarnych dla osób, którym powierzono zadanie sądzenia, przewiduje niezbędne gwarancje w celu uniknięcia ryzyka wykorzystania tego systemu do politycznej kontroli treści orzeczeń sądowych”.

Po otrzymaniu odpowiedzi z Polski hiszpański sąd wyda postanowienie. Rzeszowski sąd Hiszpanie poprosili o odpowiedź w ciągu 10 dni.

W marcu sąd w Irlandii rozpatrujący sprawę Polaka Artura C., poszukiwanego przez polską prokuraturę w związku z zarzutami dotyczącymi przemytu narkotyków, zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu o opinię w trybie pilnym (stosowaną w sprawach, w których ktoś przebywa w areszcie) na temat tego, czy jeśli wyda zgodę na ekstradycję, to Polak będzie sądzony w swoim kraju w uczciwym procesie. Sąd wskazywał na obawy, co do praworządności w Polsce w związku z uruchomieniem wobec niej przez Komisję Europejską art. 7 traktatu unijnego.

W lipcu TSUE wskazał, że to unijne sądy mają w razie konieczności oceniać ryzyko dla rzetelnego procesu w Polsce, biorąc pod uwagę stan praworządności. Trybunał stwierdził, że decyzja o wstrzymaniu ENA może zapaść dopiero po przeprowadzeniu dwuetapowej analizy.

W pierwszej kolejności sąd musi stwierdzić, że w wydającym nakaz państwie członkowskim istnieje rzeczywiste ryzyko nieludzkiego lub poniżającego traktowania ze względu na nieprawidłowości systemowe. Jest to ocena praworządności w danym kraju, która powinna być dokonana w oparciu o „obiektywne, wiarygodne, dokładne i należycie uaktualnione informacje”.

Jeśli po dokonaniu oceny sąd uzna, że w konkretnym kraju istnieje rzeczywiście ryzyko naruszenia prawa do rzetelnego procesu sądowego, w drugiej kolejności powinien ustalić, że istnieją podstawy, aby uznać, iż na takie ryzyko narażona jest konkretna osoba, której dotyczy ENA. Samo istnienie nieprawidłowości systemowych – jak stwierdzili sędziowie, powołując się na inny wyrok – niekoniecznie musi bowiem oznaczać, że po ekstradycji dana osoba doświadczyłaby nieludzkiego lub poniżającego traktowania.

Jeśli po dokonaniu drugiej oceny sąd stwierdziłby, że dana osoba mogłaby być narażona na brak rzetelnego procesu, to powinien wstrzymać ENA.

Sąd, który ma wydać zatrzymanego, musi wystąpić do sądu polskiego o przekazanie wszelkich informacji niezbędnych do przeprowadzenia oceny.

]]
Source: Gazeta prawna