Polskie więzienia nie tak popularne

&lt![CDATA[

Osoby skazane za granicą przed 5 grudnia 2016 r. muszą wyrazić zgodę na przekazanie ich do kraju ojczystego w celu dalszego wykonywania kary pozbawienia wolności. Cudzoziemcy skazani po
tym terminie na terenie jednego z państw unijnych mogą być przekazani do
państwa pochodzenia na podstawie Decyzji ramowej Rady UE 2008/909/WSiSW
o stosowaniu zasady wzajemnego uznawania do wyroków skazujących na karę
pozbawienia wolności lub inny środek polegający na pozbawieniu
wolności. Zasadnicza różnica polega na tym, że w tym drugim przypadku
można przekazać więźnia nawet bez jego zgody.

Sporadyczne konwoje

Przed godziną zero zarówno Służba Więzienna, jak i policja, która odpowiada za konwój skazanych
do kraju, „spodziewały się prawdziwego armagedonu” – jak przyznaje
jeden z funkcjonariuszy. Ministerstwo Sprawiedliwości informuje jednak,
że w tym czasie na podstawie decyzji ramowej Polska przyjęła jedynie 70
skazanych. Tymczasem szacuje się, że w unijnych więzieniach przebywa od 7
do 9 tys. naszych rodaków. W samej Wielkiej Brytanii karę odbywa ok. 900 Polaków, nie mówiąc już o Niemczech, Holandii czy Hiszpanii.


Konwoje polskich obywateli skazanych za granicą, transportowanych przez
polskich policjantów do kraju w celu odbywania kary pozbawienia
wolności, zdarzają się sporadycznie. Dotyczą przede wszystkim osób
konwojowanych z państw spoza UE na podstawie umów dwustronnych,
ewentualnie osób konwojowanych na podstawie Konwencji o przekazywaniu
osób skazanych sporządzonej w Strasburgu z 21 marca 1983 r. – przyznaje
Mariusz Ciarka, rzecznik Komendy Głównej Policji.

Nie zawsze jest zgoda

Milena
Domachowska z Ministerstwa Sprawiedliwości przypomina, że przekazywanie
skazanych nie następuje jedynie na podstawie decyzji państwa wydania
takiego wyroku. – Zgodę na przejęcie musi podjąć państwo wykonania
orzeczenia, w naszym przypadku właściwy sąd okręgowy. Brak zgody sądu na
przejęcie do wykonania w Polsce takiej kary skutkować będzie
niemożliwością jej wykonania w naszym kraju – mówi.

Przesłanki
odmowy wydania orzeczenia o dalszym odbywaniu kary pozbawienia wolności
w Polsce zostały określone w art. 611tk k.p.k. Przede wszystkim chodzi o
sytuację, w której czyn, za którego popełnienie dana osoba została
skazana w innym państwie unijnym, nie stanowi przestępstwa według prawa
polskiego. Tak samo jest w sytuacji, gdy czyn jest w Polsce karalny, ale
skazany z powodu wieku nie może według polskiego prawa ponosić za niego
odpowiedzialności. Sąd może też odmówić wydania takiego orzeczenia,
jeżeli uzna, że przekazanie więźnia do Polski naruszałoby prawa
człowieka i obywatela albo że wykonanie orzeczonej za granicą kary łączy
się z zastosowaniem terapii lub innych środków nieprzewidzianych w
polskiej ustawie.

Resort
sprawiedliwości przypomina, że sam skazany ma możliwość wypowiedzenia
się w sprawie ewentualnego przekazania (art. 6 ust. 3 Decyzji ramowej).
To ważne o tyle, że dla więźniów odsiadujących wyrok za granicą
przeniesienie do Polski nie zawsze jest korzystne. Przykładowo osoba
odsiadująca karę na Wyspach po odbyciu połowy wyroku może liczyć na
warunkowe przedterminowe zwolnienie niejako z automatu (pod warunkiem że
w tym czasie nie popełni żadnych dodatkowych przewinień). W Polsce tak
nie jest. Warto jednak dodać, że opinia więźnia nie jest wiążąca ani dla
organu kraju wysyłającego, ani dla polskiego sądu.

Resocjalizacja? Nie ten adres

Ministerstwo
Sprawiedliwości podkreśla, że w każdym przypadku przekazania skazanego
do innego państwa UE w celu odbycia reszty kary zarówno organ
podejmujący decyzję o przekazaniu, jak i organ przejmujący muszą się
kierować podstawowym celem przyświecającym Decyzji ramowej. A tym jest
ułatwienie resocjalizacji osoby skazanej (art. 3 ust. 1 Decyzji ramowej
oraz art. 611 tg par. 4 k.p.k).


Powstaje więc pytanie, czy sądy innych państw unijnych nie wierzą w
polski system penitencjarny, czy szerzej w polski system wymiaru
sprawiedliwości. A może sprawcy czują się na tyle dobrze w zagranicznych
placówkach penitencjarnych, że robią wszystko, by zachować status quo? –
zastanawia się Brunon Hołyst, kryminolog z Uczelni Łazarskiego.
Zauważa, że na Zachodzie jest o wiele bardziej niż u nas rozwinięta
resocjalizacja osadzonych. – O jakości wykonywania kary w Polsce nie
najlepiej świadczy duża powrotność do przestępczości i w rezultacie
duży odsetek wśród osadzonych więźniów recydywistów – podsumowuje.


Może to się zmieni, bo ostatnio coraz więcej więźniów pracuje. A praca
jest bardzo ważnym środkiem resocjalizacji sprawców przestępstw. Z
drugiej strony nie da się ukryć, że warunki przebywania w zakładach
karnych na Zachodzie są lepsze – mówi prof. Hołyst.

Prof.
Stefan Lelental z Uniwersytetu Łódzkiego zauważa, że taki stan rzeczy
nie dziwi, skoro zaludnienie zakładów karnych przekracza 90 proc.


Nie mamy przeludnienia dzięki temu, że jest rzesza skazanych, którzy
mimo upływu terminu do stawiennictwa w zakładzie karnym nie zgłosili
się, a wielu odbywa karę w aresztach śledczych. A przecież mamy
najniższą w Europie normę trzech metrów kwadratowych na jednego
skazanego, podczas gdy w innych krajach jest trzy razy więcej – wylicza
prof. Lelental.

]]
Source: Gazeta prawna