Tolerancja sądów dla hejtu internetowego dobiega końca

&lt![CDATA[

Sprawa dotyczyła komentarza zamieszczonego przez anonimowego internautę pod artykułem prasowym. W treści komentarza internauta zagroził autorowi artykułu pozbawieniem go życia, szczegółowo przy tym opisując w jaki sposób dojdzie do ich spotkania. Autor artykułu poczuł się zagrożony i skierował sprawę na Policję.

Policja ustaliła dane personalne internauty i przesłuchała go w charakterze świadka. Internauta nie zaprzeczył, że mógł zamieścić taki komentarz w Internecie, jednak stwierdził, że nie zamierzał nikogo skrzywdzić. Z tego względu Prokuratura zdecydowała się umorzyć postępowanie. Zdaniem Prokuratury odczucia autora artykułu były subiektywne i nic mu realnie nie groziło. Pokrzywdzony zaskarżył to postanowienie.

Sąd, uchylając postanowienie prokuratury wskazał, że w tego typu sprawach nie powinno mieć znaczenia czy sprawca zamierzał zrealizować swoją groźbę, postraszyć kogoś, czy dać wyraz swojej frustracji, ale to jak poczuła się osoba w stosunku do której groźba była skierowana, czy czuła, że groźba może zostać wcielona w życie. Prokuratura przyjęła interpretacje Sądu i wniosła przeciwko internaucie akt oskarżenia. Sąd natomiast wydał w sprawie wyrok nakazowy i skazał internautę. Jeżeli wyrok nie zostanie zaskarżony, ani zmieniony, internauta za kierowanie pod adresem autora artykułu gróźb karalnych będzie musiał przez 20 godzin w miesiącu, przez 8 miesięcy wykonywać nieodpłatnie prace społeczne.

Taka kara z pewnością będzie miała charakter prewencyjny i powstrzyma internautę przed bezrefleksyjnym zamieszczaniem agresywnych i napastliwych komentarzy w Internecie. Ta sprawa jasno pokazuje, że w polskim prawie istnieją narzędzia do radzenia sobie z hejtem internetowym, w szczególności gdy przybiera rażące formy. Pomimo, że omawiany komentarz był zamieszczony przez anonimowego internautę, policja nie miała problemów z ustaleniem jego danych personalnych, a sprawcy została wymierzona kara.

Orzeczenie sądu wydane w tej sprawie stanowi ważny sygnał zarówno dla sprawców jak i ofiar hejtu internetowego i pokazuje, że w Internecie nikt nie jest ani anonimowy ani bezkarny. To także dobry krok w kierunku walki z brutalizacją języka w Internecie i w debacie publicznej.

AGNIESZKA CHAJEWSKA, ADWOKAT, COUNSEL W PRAKTYCE POSTĘPOWAŃ SĄDOWYCH, W KOCHAŃSKI I PARTNERZY

]]
Source: Gazeta prawna