Wyjątek, który zmienił się w regułę: Prokuratura masowo raportuje politykom

Wyjątek, który zmienił się w regułę: Prokuratura masowo raportuje politykom

– To nie jest artykuł pisany pod konkretne osoby. Dotyczy sytuacji ekstraordynaryjnych – tak półtora roku temu w rozmowie z DGP obecny prokurator krajowy Bogdan Święczkowski bronił nowego przepisu, który umożliwia przekazywanie politykom informacji o toczących się śledztwach. Stało się jednak tak, jak ostrzegali eksperci: kontrowersyjna regulacja wykorzystywana jest masowo.

Jak podaje Prokuratura Krajowa, od chwili wejścia w życie przepisów, czyli od 4 marca 2016 r., dane o konkretnych postępowaniach przekazano parlamentarzystom różnych partii aż 356 razy.

Zainteresowanie toczącymi się sprawami wykazywali parlamentarzyści wszystkich partii. Jak podał w zeszłym tygodniu „Newsweek”, wśród nich znalazł się prezes PiS Jarosław Kaczyński, który miał otrzymać od prokuratury informacje o 13 trwających postępowaniach. Jego ciekawość wzbudziły m.in. śledztwo w sprawie Marcina Dubienieckiego, byłego męża Marty Kaczyńskiej, oraz głośne postępowania związane z warszawską aferą reprywatyzacyjną, ale także sprawy lokalne dotyczące rzekomej niegospodarności na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu czy podejrzenia o niedopełnienie obowiązków przez prezydenta Przemyśla. PK zapewnia, że w każdym z 356 przypadków informowano jedynie o toku postępowania, a nie o zebranych materiałach dowodowych. Ale sceptycy zwracają uwagę, że ciekawość polityków może pośrednio wpłynąć na prowadzenie śledztwa. – Obawiam się sytuacji, że jeśli prokurator prowadzący sprawę dowie się, że interesuje się nią poseł czy inna ważna osoba w państwie, to uzna, że trzeba postępowanie przyspieszyć. Albo wręcz przeciwnie, stwierdzi, że odłoży ją do czasu, aż dowie się, co na temat śledztwa powiedział polityk – uważa dr Kładoczny.

Podstawę do ujawniania szczegółów dotyczących prowadzonych postępowań przygotowawczych daje art. 12 par. 1 prawa o prokuraturze (Dz.U. z 2016 r. poz. 177). Zgodnie z nim prokurator generalny i krajowy oraz inni upoważnieni przez nich śledczy mają prawo przekazywać informacje na temat konkretnych śledztw „organom władzy publicznej, a w szczególnie uzasadnionych przypadkach także innym osobom”. Materiały te mogą zostać udostępnione pod warunkiem, że są „istotne dla bezpieczeństwa państwa lub jego prawidłowego funkcjonowania”. Co więcej, zgodnie z art. 12 par. 3 przekazanie informacji o trwającym śledztwie nie wymaga zgody prowadzącego je prokuratora, czyli osoby najlepiej zorientowanej w tym, czy ujawnienie tych danych nie zaszkodzi sprawie. Jak wskazywano też w uzasadnieniu projektu, prokuratorzy nie ponoszą odpowiedzialności cywilnej i majątkowej za przekazanie rzetelnych i zgodnych z ustaleniami informacji.

W toku prac nad reformą prokuratury Bogdan Święczkowski, wtedy jeszcze tylko wiceminister sprawiedliwości, tłumaczył, że przepis ten dotyczy wyłącznie „sytuacji ekstraordynaryjnych”. – W tej chwili szef prokuratury nie może przekazać informacji istotnych dla bezpieczeństwa państwa nawet prezydentowi czy premierowi. Dlatego jeżeli prokurator generalny lub prokurator krajowy uzna, że zachodzi taka konieczność, to weźmie na siebie też odpowiedzialność za taką decyzję – przekonywał Święczkowski w rozmowie z DGP.

Mimo to art. 12 od początku należał do najostrzej krytykowanych rozwiązań forsowanych przez nowe kierownictwo resortu sprawiedliwości. Politycy opozycji wprost zarzucali mu, że kontrowersyjna regulacja została napisana specjalnie z myślą o Jarosławie Kaczyńskim. Ówczesny prokurator generalny Andrzej Seremet argumentował z kolei, że pojęcia „bezpieczeństwa i prawidłowego funkcjonowania państwa” są na tyle pojemne, że w praktyce dają zielone światło do ujawnienia bardzo szerokiego zakresu informacji nieokreślonej liczbie adresatów. To zaś może uderzyć w dobro postępowania, nie wspominając już o tym, że stoi w sprzeczności z zasadą niejawności śledztwa. Natomiast Sąd Najwyższy otwarcie twierdził, że omawiany przepis nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia, bo przecież za bezpieczeństwo państwa są odpowiedzialne organy władzy publicznej, a nie osoby prywatne. Co więcej, udostępnienie informacji o postępowaniu przygotowawczym nie wymaga prokuratorskiego zarządzenia ani nie jest ograniczone jakimikolwiek wymogami formalnymi. 

6 w tylu opiniach prawnych krytykowano propozycję przepisu, który umożliwia śledczym informowanie polityków i mediów o prowadzonych przez nich sprawach


Source: Gazeta prawna